
Pierwszy taniec na weselu.
Jak przejść przez to bez stresu i pomyłek?
Moment, w którym wodzirej lub DJ zaprasza parę młodą na środek parkietu, dla wielu nowożeńców jest najbardziej stresującym punktem całego wesela. O ile wybór menu czy dekoracji sali wymaga po prostu podjęcia decyzji, o tyle pierwszy taniec wiąże się z wyjściem przed szereg i występem na żywo przed wszystkimi zaproszonymi gośćmi. Nic dziwnego, że na twarzach wielu par zamiast romantycznego uśmiechu maluje się wtedy skupienie i nerwowe liczenie kroków w pamięci. Wystarczy podpytać ekipy filmowe realizujące reportaże ślubne w Lublinie i okolicach – stres widać jak na dłoni. Jak zatem podejść do tematu, żeby taniec był przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem?
Kiedy zacząć przygotowania i jak wybrać styl?
Największym błędem jest zostawianie nauki na ostatnią chwilę. Próby łapania rytmu na dwa tygodnie przed ślubem, kiedy w głowie macie setki innych spraw, to gwarancja niepotrzebnych kłótni i frustracji.
Przygodę z parkietem najlepiej zacząć około dwa lub trzy miesiące przed planowaną uroczystością. Na początku warto uczciwie ocenić swoje umiejętności. Jeśli oboje nie czujecie się pewnie w skomplikowanych układach, nie porywajcie się na trudne choreografie z podnoszeniami. Klasyczny, spokojny walc angielski lub prosty użytkowy „dwa na jeden” do Waszej ulubionej piosenki sprawdzi się znacznie lepiej niż przekombinowany taniec, w którym łatwo o pomyłkę. Dobra szkoła tańca i kilka indywidualnych lekcji z cierpliwym instruktorem pozwolą Wam poczuć się pewniej, opanować stres i przede wszystkim nauczyć się prowadzenia oraz słuchania muzyki.
Efekty specjalne, czyli sprytny sposób na ukrycie potknięć
Nawet po wielu godzinach treningów na sali prób, w dniu ślubu nogi mogą odmówić posłuszeństwa – winne są emocje, długa suknia ślubna czy mało wygodne buty. Istnieje jednak świetny i bardzo popularny sposób, który nie tylko buduje niesamowity klimat na zdjęciach, ale też potrafi uratować sytuację w razie drobnej pomyłki w krokach.
Mowa o oprawie wizualnej. Prawdziwym hitem na nowoczesnych weselach jest ciężki dym, który gęstą, białą chmurą ściele się tuż przy ziemi. Sprawia on wrażenie, jakby para młoda dosłownie tańczyła w chmurach. Co najważniejsze z praktycznego punktu widzenia – dym całkowicie zasłania stopy nowożeńców. Jeśli więc pomylicie krok lub nadepniecie na dół sukni, nikt z gości nawet tego nie zauważy. Podobny efekt „wow” dają zimne iskry odpalane w kulminacyjnym momencie utworu.
Najważniejsze to zachować luz
Niezależnie od tego, czy Wasz układ będzie idealny, czy zaliczycie małą wpadkę – goście i tak będą zachwyceni. Oni nie przychodzą na wesele oceniać Was jak jury w programie telewizyjnym. Liczą się naturalne emocje, Wasz uśmiech i fakt, że dobrze się ze sobą bawicie. Jeśli zdarzy się pomyłka, najlepiej obrócić ją w żart, uśmiechnąć się do siebie i tańczyć dalej. W końcu to początek Waszej wspólnej imprezy.