
Inflacja budzi coraz mniej obaw. Choroby i ryzyko utraty zdrowia są obecnie na pierwszym miejscu
olacy obecnie najbardziej boją się chorób najbliższych. Na drugim miejscu jest strach przed stratą własnego zdrowia. Dalej w zestawieniu widać lęk przed atakiem terrorystycznym i wzrostem inflacji. W pierwszej piątce znalazła się również obawa przed anomaliami pogodowymi. Z kolei najrzadziej rodacy wskazują strach przed zachowaniami mobbingowymi oraz wahaniami cen nieruchomości. Takie wnioski płyną z najnowszego raportu rynkowego dotyczącego bieżących obaw i lęków Polaków.
Z niedawno opublikowanego raportu pt. „Czego obecnie najbardziej boją się Polacy?” wynika, że wśród 53 wskazanych obaw i leków 46,6% rodaków wskazuje na chorobę najbliższych. W zeszłorocznej edycji badania ta pozycja miała 37,5%. Obecnie 39,5% boi się utraty własnego zdrowia (w ub.r. – 33,6%). Psycholog Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl i współautor raportu, odczytuje wskazania znajdujące się na podium jako dowód na to, że obecnie rodacy najmocniej reagują na zagrożenia osobiste, czyli takie, które uderzają jednocześnie w emocje, poczucie bezpieczeństwa i codzienną organizację życia, w tym w sferę pieniędzy.
– W praktyce zdrowie i finanse są tu silnie splecione, bo choroba oznacza nie tylko cierpienie, ale też koszty leczenia, dojazdów, opieki, możliwe zwolnienie z pracy i spadek dochodów. Dla części badanych to zapewne także myślenie o sytuacji, w której nagle trzeba będzie sięgnąć po prywatne wizyty lub badania, bo właśnie wtedy lęk o zdrowie bardzo szybko zamienia się w finansową niepewność. Innymi słowy, człowiek nie musi oddzielać lęku zdrowotnego od ekonomicznego, bo w realnym życiu te dwa obszary zwykle występują w powiązaniu – dodaje Murgrabia.
Z kolei prof. Ryszard Cichocki, socjolog związany z Uniwersytetem Adama Mickiewicza w Poznaniu, podkreśla, że wzrost wskazań w obu kategoriach jest znaczący, ale ma problem z jednoznacznym określeniem, czy to wynik rzeczywistego wzrostu obaw o stan zdrowia bliskich i swojego, czy przesunięć w samym rankingu. Zwraca też uwagę na to, że gdyby takie badanie przeprowadzić kilkanaście lat temu, to na wysokim miejscu znalazłyby się wskazania obaw związanych z utratą pracy lub długotrwałym bezrobociem. Dziś to nie martwi Polaków, bo zmieniły się czasy i warunki.
– Jeszcze na początku wieku przestępczość była dużym problemem, a dziś Polska jest bezpiecznym krajem. To pokazuje, że znikają jedne zagrożenia, a nowe kumulują się wokół innych dwóch czy trzech zagrożeń. Te związane z utratą zdrowia są tak wysoko w zestawieniu, bo ludzie uświadomili sobie, że prowadzą one do utraty wielu innych wartości społecznych, aktywności, w tym oczywiście możliwości zarobkowania – wyjaśnia prof. Cichocki.
Trzecie miejsce w rankingu zajęła obawa przed atakiem terrorystycznym. W odniesieniu do tej odpowiedzi nastąpił wzrost z 18,7% do aż 30%. Michał Pajdak z platformy ePsycholodzy.pl tłumaczy, że ten strach zwykle nie bierze się z osobistego doświadczenia respondentów, ale wynika z kumulacji napięć międzynarodowych, wojny w regionie, doniesień medialnych o atakach, sabotażu, destabilizacji i ogólnego poczucia, że świat stał się mniej przewidywalny.
– To nie musi być lęk oparty na konkretnym lokalnym zagrożeniu, ale raczej efekt życia w rzeczywistości, w której bezpieczeństwo przestało być oczywistością. Przeciętny obywatel często łączy tę obawę z własną sytuacją ekonomiczną. Ludzie wiedzą, że nawet jeśli nie staliby się bezpośrednimi ofiarami, taki atak może wywołać chaos, zaburzenia w pracy, transporcie, handlu, usługach czy funkcjonowaniu instytucji. A to już uderza w poczucie stabilności materialnej – dodaje Pajdak.
Czwarta najczęściej wskazywana obawa dot. inflacji. Utraty wartości pieniądza boi się obecnie 21,7% Polaków, co stanowi spadek w stosunku do ubiegłorocznej edycji. Wówczas odpowiedź taką wybrało 29,8% badanych. Psycholog Michał Murgrabia tłumaczy spadek tym, że ludzie reagują nie na abstrakcyjne wskaźniki, tylko na to, co czują w codziennych zakupach, rachunkach i planowaniu wydatków. Roczna inflacja w naszym kraju spadła, więc naturalne jest osłabienie tego lęku.
– Temat nie zniknął, ale przestał dominować emocjonalnie, bo spora część osób odzyskała poczucie większej przewidywalności. To także nie jest dowód na to, że respondenci nie widzą ryzyk związanych z wojną w Iranie, ale że na ten moment mocniej wybrzmiały inne lęki, zwłaszcza zdrowotne i dotyczące bezpieczeństwa – uzupełnia Murgrabia.
Wśród pięciu najczęściej wskazywanych obaw znalazła się także odpowiedź o anomaliach pogodowych (mrozach, śnieżycach, huraganach i powodziach). Wybrało ją 19,7% respondentów, co stanowi niewielki wzrost wobec poprzedniej edycji – 16,1% wskazań. Zdaniem Michała Pajdaka, można go wiązać z tym, że ekstremalne zjawiska atmosferyczne przestały być w odbiorze społecznym czymś abstrakcyjnym, a zaczęły być traktowane jako realne i kosztowne ryzyko.
– Wzrost tych obaw pokazuje rosnące przekonanie, iż ekstremalna pogoda może bezpośrednio uderzyć nie tylko w bezpieczeństwo, ale też w domowy budżet i majątek. To nie jest już wyłącznie lęk przed złymi warunkami atmosferycznymi, lecz coraz częściej obawa przed kosztownym wydarzeniem życiowym, które może zniszczyć część dorobku albo poważnie zachwiać finansową stabilnością rodziny – wyjaśnia Pajdak.
Najmniej wskazań uzyskały odpowiedzi odnoszące się do strachu przed zachowaniami mobbingowymi (0,5%, poprzednio 0,4%) i wahaniami cen nieruchomości (0,5%, wcześniej – 0,3%). Tak niskie wskazania autorzy raportu interpretują jako sygnał, że te dwa ryzyka są postrzegane jako mniej powszechne, mniej bezpośrednie albo mniej pierwszoplanowe niż inne obawy z listy. W badaniu, w którym respondenci mogą wskazać maksymalnie pięć największych lęków, wygrywają zwykle zagrożenia najbardziej uniwersalne i dotykające szerokich grup społecznych. Na tym tle zarówno mobbing, jak i wahania cen nieruchomości schodzą na dalszy plan.
– W badaniach o hierarchii obaw ludzie zwykle wskazują zagrożenia szerokie i nagłe, a mobbing bywa postrzegany jako problem bardziej prywatny, wstydliwy albo dotyczący konkretnego miejsca pracy, więc część osób go nie ujawnia albo spycha na dalszy plan. Podobnie jest z wahaniami cen nieruchomości. To temat ważny głównie dla części gospodarstw domowych, przede wszystkim kupujących, sprzedających, inwestorów lub kredytobiorców, a nie dla całej populacji. Te dwa niskie wyniki pokazują więc raczej selektywność społecznych lęków niż brak realnych problemów – podkreśla psycholog Murgrabia.
Zarówno w tegorocznej, jak i w zeszłorocznej edycji badania, 1% ankietowanych zadeklarowało, że niczego się nie boi. 1% obawia się czegoś, co nie zostało ujęte na liście (poprzednio – 0,5%), a 2,3% – nie potrafi się określić (4,9%). Analizując te wskazania, prof. Ryszard Cichocki zastrzega, że trudno jest wyciągnąć z tego jednoznaczne wnioski, bo te dane oscylują na poziomie błędu statystycznego. Pomijając kwestie metodologiczne, socjolog dostrzega we wskazaniach rodzaj zadziorności, który silnie cechuje młodych ludzi.
– Mają oni tendencję do odsuwania od siebie myślenia o problemach lub zapewniania, że poradzą sobie z nimi. Nie każdy też potrafi zwerbalizować swoje lęki. Jednak, w moim przekonaniu, jest to nieznacząca grupa osób, które pozostają na marginesie badania – podsumowuje socjolog z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.
(MN, Maj 2026 r.)
Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji.
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone.
.