Cyberprzemoc

Cyberprzemoc coraz większym zagrożeniem dla dzieci. UE ogłosiła plan działania

Hejt, szantaż i nękanie w internecie coraz mocniej odbijają się na zdrowiu psychicznym dzieci i młodzieży, prowadząc do wzrostu liczby samookaleczeń i prób samobójczych. Z danych Policji wynika, że w 2025 roku nastąpił wzrost liczby samobójstw w tej grupie o niemal 27 proc. rok do roku. Komisja Europejska uruchamia plan działania przeciwko cyberprzemocy, zakładający m.in. stworzenie unijnej aplikacji wsparcia dla ofiar oraz większą odpowiedzialność platform internetowych za treści. Kluczowe jest uznanie cyberprzemocy za przestępstwo.

– Nękanie, wszechobecny hejt, szantaż w internecie – to wszystko bardzo źle wpływa na zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży. Stąd taki gwałtowny wzrost nie tylko samookaleczeń, ale niestety również samobójstw. Niewątpliwie potrzebna jest prewencja, uświadamianie i kampanie informacyjne, które dotrą nie tylko do dzieci, ale również do nauczycieli, którzy spędzają z dziećmi dużo czasu w szkole, oraz do rodziców – ocenia w rozmowie z agencją Newseria Ewa Kopacz, wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego, koordynatorka PE ds. praw dziecka.

Z danych podawanych przez Komisję Europejską (na podstawie raportu Światowej Organizacji Zdrowia) wynika, że mniej więcej jedno na sześcioro dzieci w wieku 11–15 lat zgłasza, że padło ofiarą cyberprzemocy, a około jednego na osiem przyznaje się do cyberprzemocy wobec innych.

– Dzisiaj dzieci nie potrafią sobie same poradzić ze swoimi problemami, ale tylko 40 proc. z nich zwraca się o pomoc do rodziców, a 25 proc. do nauczycieli. Poraża mnie, że 11 proc. dzieci, z którymi przedstawiciele Komisji Europejskiej konsultowali nowe przepisy, przyznało, że nie mówi o tym nikomu, czyli w swoim nieszczęściu zostają zupełnie same – mówi Ewa Kopacz.

Raport Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego, na podstawie danych Komendy Głównej Policji, podaje, że w grupie wiekowej poniżej 19 lat liczba zgonów w wyniku samobójstwa wzrosła ze 127 w 2024 roku do 161 w 2025 roku. To wzrost o niemal 27 proc., w dodatku nieoczekiwany, ponieważ przez poprzednie dwa lata (2023–2024) obserwowany był trend spadkowy.

Komisja Europejska poinformowała na początku lutego, że uruchamia unijny plan działania przeciwko cyberprzemocy, który ma na celu ochronę zdrowia psychicznego dzieci i nastolatków w internecie. Podstawą planu ma być wprowadzenie unijnej aplikacji, w której ofiary nękania w internecie będą mogły łatwo uzyskać pomoc. W ocenie KE niezbędna będzie też koordynacja krajowych strategii zwalczania szkodliwych zachowań w internecie oraz zapobieganie cyberprzemocy poprzez zachęcanie do lepszych i bezpieczniejszych praktyk cyfrowych.

– Platformy ponoszą szczególną odpowiedzialność za bezpieczeństwo dzieci w internecie. Tylko że one od tego umywają ręce i mówią: to nie jest nasza sprawa. Wolą się bogacić, nawet kosztem utraty zdrowia psychicznego dzieci, niż zająć się realnym naprawieniem tego, co jest w zasięgu ich ręki. Chociażby kwestią niebezpiecznych informacji, treści, które namawiają do przemocy, które sugerują, jak się okaleczyć, jak dokonać samobójstwa. Tego rodzaju niebezpieczne treści często nie są usuwane mimo zgłoszeń. Zdarza się, że pozostają dostępne nawet przez dwa–trzy miesiące, przez co tysiące dzieci mogą być wystawione na ich działanie – podkreśla wiceprzewodnicząca PE.

Z ubiegłorocznego badania Eurobarometru wynika, że ponad 90 proc. Europejczyków uważa, że działania na rzecz ochrony dzieci w internecie są sprawą pilną, zwłaszcza w odniesieniu do negatywnego wpływu mediów społecznościowych na zdrowie psychiczne (93 proc.), cyberprzemocy (92 proc.) oraz potrzeby skutecznych sposobów ograniczania dostępu do treści nieodpowiednich dla wieku (92 proc.).

– Na dorosłych, zarówno rodzicach, nauczycielach, jak i politykach, którzy tworzą prawo unijne czy krajowe, spoczywa obowiązek opieki nad dziećmi. Pamiętajmy, że prawa dziecka nie dotyczą dzieci tylko w życiu realnym, ale również w sieci. Dzisiaj dorośli muszą skonstruować prawo i przepisy, które będą proste, przejrzyste, ale też skuteczne. Oczywiście nie mogą działać w odosobnieniu, czyli zarówno prawo europejskie, jak i prawo krajowe muszą ze sobą współpracować – uważa Ewa Kopacz.

Narzędzia do walki z nielegalnymi treściami daje unijny akt o usługach cyfrowych. W Polsce ustawa wdrażająca te przepisy nadal jest procedowana po tym, gdy jej poprzednią wersję zawetował na początku stycznia prezydent Karol Nawrocki. Jak podaje Ministerstwo Cyfryzacji, nowe przepisy przewidywały mechanizm odwoływania się od decyzji platform internetowych dotyczących blokowania treści, a dzięki temu większą przejrzystość moderacji treści. Prezydent swoje weto argumentował tym, że założenia ustawy oddają kontrolę nad treściami w internecie urzędnikom podległym rządowi, a nie niezależnym sądom. W jego ocenie proponowane przepisy godziły w wolność słowa.

– Mówimy „tak” dla ograniczania treści, które mają charakter przestępczy, takich jak pedofilia czy próby zabójstwa. Natomiast jesteśmy zdecydowanie przeciw ograniczaniu wolności słowa – deklaruje Piotr Müller, poseł do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości.

Jak podkreśla, kontrowersje wśród niektórych frakcji w PE budzi poszerzanie kompetencji Komisji Europejskiej i państw członkowskich w zakresie zwalczania treści uznanych za nielegalne lub za mowę nienawiści. Definicja takich treści rodzi bowiem pole do nadużyć.

– Kasowanie treści przez portale społecznościowe powinno być możliwe wyłącznie w najbardziej skrajnych przypadkach, a nie w takim przypadku, w którym ktoś wyraża inne zdanie na przykład na temat migracji czy środowisk związanych z lewicą, bo to jest po prostu ograniczanie wolności słowa – mówi Piotr Müller.

Z taką argumentacją nie zgadza się Bogdan Zdrojewski, europoseł z Koalicji Obywatelskiej. Jak mówi, Parlament nie jest za cenzurą treści, lecz za wyznaczeniem jasnych zasad dotyczących tego, co publikować można, a co jest zwyczajnie szkodliwe.

– Co by było, gdybyśmy nagle wyrzucili do kosza kodeks drogowy, zlikwidowali przejścia dla pieszych, światła, sygnalizatory świetlne. Mielibyśmy do czynienia z pełnym chaosem. Chodzi więc o zasady, a nie brak dostępności. Chodzi o regulacje, które powodują unikanie zagrożeń, a nie redukowanie możliwości dostępu do tych treści, które mają charakter ewidentnie edukacyjny, naukowy, poznawczy. Ważne jest także, aby otwarta dyskusja nie była zamykana w stopniu niepozwalającym na walkę ze zjawiskami wręcz patologicznymi – podkreśla Bogdan Zdrojewski.

Europejski plan działania w zakresie cyberprzemocy został opracowany po konsultacjach przeprowadzonych z udziałem ponad 6 tys. dzieci. Ważnym jego elementem jest wspomniany już wcześniej i niewdrożony w Polsce akt o usługach cyfrowych, który zobowiązuje platformy internetowe do zapewnienia wysokiego poziomu prywatności, bezpieczeństwa i ochrony małoletnich w sieci. W wytycznych zaleca się środki dla platform, które umożliwią dzieciom blokowanie lub wyciszanie każdego użytkownika oraz uniemożliwią dodawanie dzieci do grup bez ich zgody.

– To, co możemy zrobić w kraju, to przede wszystkim skutecznie implementować prawo unijne, a potem je egzekwować, bo to nie jest takie proste – przekonuje Ewa Kopacz.

– Jesteśmy mocno spóźnieni z regulacjami. Na rynek wchodzi sztuczna inteligencja, więc młodzi ludzie, jeszcze niewystarczająco wykształceni, zwłaszcza dzieci, muszą być chronieni. To nie jest zadanie dzieci, tylko rodziców, nauczycieli, krótko mówiąc dorosłych. Musimy doprowadzić do sytuacji, że dzieci będą chronione przed treściami, które dewastują ich osobowość, ich potencjał. Musimy doprowadzić do takiej sytuacji, aby te regulacje były efektywne – mówi europoseł KO.

Komisja Europejska zapowiedziała kolejne inicjatywy w tym obszarze, m.in. pilotaż unijnego narzędzia do weryfikacji wieku w internecie, z zachowaniem prywatności, oraz prace nad aktem w sprawie sprawiedliwości cyfrowej. Panel ekspertów ma pomóc Komisji w opracowaniu strategii na rzecz ochrony dzieci w internecie oraz w badaniu wpływu kwestii społecznych na zdrowie psychiczne.

Źródło informacji: Newseria