Okładka książki Andrzeja Woskiego i Jacka Woźniaka pt.:

„Ja, Gombrowicz”

Andrzej Wolski, Jacek Woźniak

Premiera: 14 październik 2026 r.

Gombrowicz. Genialny, irytujący, błyskotliwy i bezkompromisowy. Uwielbiał prowokować, z każdego spotkania robił spektakl. Mówił głośno rzeczy, o których inni bali się nawet pomyśleć. Żył tak, jak pisał – przekornie i na własnych zasadach.

Właśnie dlatego ta książka nie jest biografią wielkiego pisarza. To „opowieść wyśniona” o człowieku, który wielkim pisarzem był. Nie powstałaby, gdyby nie miłość do Gombrowicza oraz przyjaźń tej trójki:

Rita Gombrowicz • Andrzej Wolski • Jacek Woźniak

Rita od zawsze marzyła o komiksowej wersji życia Witolda. O opowieści o pisarzu potrafiącym tchnąć w banalną codzienność magię artystycznej fascynacji. Pisał: „Jestem lekkomyślny, lubię igrać z błahostkami, podnosić je na wyżyny dlatego właśnie, że błahe”.

Minęło sześć dekad, zanim Wolski i Woźniak urzeczywistnili to marzenie. Przywrócili do życia postać Don Kichota walczącego piórem i całym swym życiem z duchem powagi przytłaczającym świat.

„Jeśli potraficie śmiać się z siebie, bawić i cieszyć się sobą, choćbyście w najgorszych znajdowali się opałach, będziecie zbawieni”.

Ta rada Gombrowicza znów stała się niezwykle aktualna.


O AUTORACH:

Rita Gombrowicz – urodziła się w 1934 roku w Kanadzie. Studiowała literaturę francuską w Montrealu, a następnie na Sorbonie. W 1964 roku poznała Witolda Gombrowicza – została jego sekretarzynią, a potem zamieszkała z nim w Vence, gdzie wzięli ślub 18 grudnia 1968 roku, na kilka miesięcy przed jego śmiercią. Po pobycie w Mediolanie osiedliła się w Paryżu i w pełni poświęciła opiece nad twórczością Gombrowicza, tłumaczoną na czterdzieści języków.

Andrzej Wolski – scenarzysta i reżyser filmów dokumentalnych. Urodził się w 1952 roku w Warszawie; w 1974 wyjechał do Paryża na wakacje i pozostał tam na stałe. Zrealizował kilkanaście filmów dokumentalnych dla France 3, Canal+ oraz francuskoniemieckiego kanału Arte. Współpracował z Agnieszką Holland przy scenariuszu filmu Europa, Europa, nominowanego w 1992 roku do Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany. Wykładał w paryskiej szkole filmowej ESRA. Wyróżniony za swoje filmy wieloma festiwalowymi nagrodami. Nadal współpracuje z kanałem Arte.

Jacek Woźniak – Urodziłem się 9.10.54 w szpitalu. I takie mam obywatelstwo. Nie mówię w żadnym języku, a jeśli już przypadkiem nauczę się jakiegoś, natychmiast zapominam poprzedni. Wysławiam się, rysując krzywo i kolorowo.

Adelina Kulmakhanova – artystka plastyczka pochodząca z Kazachstanu. W 2013 roku przyjechała do Paryża i dołączyła do kolektywu rysowników Scorbut (Cabu, Cardon, Kerleroux, Woźniak); w 2017 roku zaczęła rysować dla gazety „Le Canard Enchaîné”. Współpracuje również z Filharmonią Paryską, instytutem badań nad dźwiękiem IRCAM oraz kilkoma wydawnictwami.


WSTĘP RITY GOMBROWICZ:

Do polskiego czytelnika

Z wielką radością dowiaduję się, że książka Woźniaka i Wolskiego znalazła polskiego wydawcę. Radość tym większa, że tym wydawnictwem jest krakowski Znak, oficyna z ogromnym i świetnym dorobkiem.

To wyzwanie i wielka dla nas szansa móc ponownie – i zarazem inaczej – dotrzeć do polskiego czytelnika z dziełem Gombrowicza. Dziś już śmiało możemy powiedzieć, że jego książki zwycięsko przeszły próbę ognia i upływ czasu nie stępił tego żądła. „Upupianie” i „przyprawianie gęby” jest dzisiaj na porządku dziennym, wystarczy bacznie rozejrzeć się wokół.

Jak oni zrobili tę książkę? Nie wiem. Gros czasu spędzali z rękami w kieszeniach, wałęsając się tam i sam i pogwizdując beztrosko. A potem nagle, ku mojemu zdumieniu, rzucili mi na stół gotowe dzieło. Francuscy czytelnicy, szczególnie młodzi, wydzierają je sobie gwałtownie, co cieszy. Jak zareaguje polski czytelnik? Trudno przewidzieć. Zobaczymy. Jestem głęboko przekonana, że ten biopic, jak to się teraz nazywa, a ściślej „powieść graficzna”, znajdzie w Polsce licznych wyznawców i wydobędzie Gombrowicza z kociołka wąskiej kategorii obowiązkowych lektur szkolnych. Pod takim szyldem każda książka traci od razu cały seksapil. Dlaczego Pornografia nie figuruje na listach lektur? Czyżby tytuł był przeszkodą? A Ferdydurke mało czytana, bo tytuł niezrozumiały?

Zacznijcie od Ferdy, radzę wam, a szkoła zabłyśnie nagle barwną tęczą. Potem Dziennik – i wszystko pójdzie jak z płatka. Czego szczerze życzę.

I zakończę ostatnim zdankiem z Ferdy:

„Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba!”